Link 09.02.2010 :: 10:18 Komentuj (4)
Odliczam dni do końca opakowania tych cholernych tabletek. Rozwalają mnie niemiłosiernie. A rzeczywistość krzyczy z kuchni stertą brudnych naczyń. Nie ogarniam.
Link 08.02.2010 :: 17:00 Komentuj (3)
Wieczorem, kiedy już nic nie miało się zdarzyć, zatopioną w lekturze "Gorący lód" T. Jastruna, wyrwał mnie dźwięk telefonu. "Porywam Cię nad morze. Będę za pół godziny." Skąd wiedział, że właśnie o tym myślałam? Lubię to jego zdecydowanie, gdy nie zostawia mi szans na wykręcanie się.
Schodzę do kuchni, żeby zaparzyć w termosie herbatę z róży. Wiem, że nie pozwoli abym zmarzła, ale jak zawsze wolę być przezorna.
Nie spieszę się, ani nie martwię, że jestem nieogarnięta. I tak powie, że jestem piękna. Najbardziej lubię, gdy mówi to rano - o tej porze zwykle nie lubię swojego widoku w lustrze. Wystarczy kilka Jego słów i wiem, że dzień będzie dobry.
Przyjechał z bukietem tulipanów. Zapamiętał, że je lubię.
Uwielbiam te nasze spacery. W mroku, pod niebem pełnym gwiazd, gdy rozmawiamy o wszystkim. Ma takie ciepłe dłonie. Trzyma mnie za rękę, jakby się bał, że rozpłynę się w nocy...
Link 08.02.2010 :: 10:09 Komentuj (0)
Jakiś dziwny spokój po wczorajszej randce.
Znowu cieszę się, że nie uzależniam swojego szczęścia od innych. Mając 16-17 lat myślałam, że jak wreszcie będę mieć faceta, to wszystko będzie dobrze. Gówno prawda.
Z drugiej strony nie chcę tutaj robić z siebie istoty bez potrzeb. Czasem martwi mnie, czy już zawsze będę skazana na bycie fajnym kumplem. I samoocena w skali od 1 do 10 od razu spada na poziom -10.
Czasem sobie myślę, jak dobrze by było umieć tłumić w sobie uczucia. Pytanie tylko - po co?
I znowu przeraża wstanie z łóżka. Pusto i cicho tak... Bez Ciebie...