Link 03.01.2010 :: 15:27 Komentuj (2)
Panie Boże, dlaczego to wszystko jest takie trudne?



Link 05.01.2010 :: 23:55 Komentuj (2)
Nie muszę się już więcej zastanawiać. Miałam na to sporo czasu.
Bardzo ładnie analizujesz. Tylko ja już od dawna wiem, że nie umiałbyś mieć szacunku dla kogoś takiego jak ja.
Dla kogoś, kto jest sam w sobie wartością.



Link 14.01.2010 :: 13:34 Komentuj (2)
Denerwuje mnie, że wszystko co Ci powiem, to jak grochem o ścianę. I jeszcze przypadkiem dostanę tym grochem prosto w oko.
Nic się nie zmieniłeś. Robisz dokładnie to samo, co dwa lata temu.
Rzeczywiście niepotrzebny mi facet, który tak łatwo ze wszystkiego rezygnuje.
Jeśli dla mnie ktoś jest "kimś w moim życiu", nie potrafię przekreślić tego z taką łatwością...



Link 16.01.2010 :: 19:01 Komentuj (3)
Wspaniały wieczór wczoraj. Najpierw kino i "Księżniczka i żaba" - śmiałyśmy się chyba najgłośniej z całej sali.
Później knajpka, gin z toniciem i bukiet róż od nieznajomego adoratora.
Niesamowicie dowartościowujące wiedzieć, że ktoś dostrzega w tobie piękną kobietę :)

Uwielbiam Gdynię. Za ten oddech, który zawsze tutaj łapię.



Link 18.01.2010 :: 19:53 Komentuj (1)
Wyszłam dzisiaj z domu o 12, wróciłam o 18. Wszystko po to, żeby być 2 godziny z hakiem na zajęciach.
Life is brutal.



Link 22.01.2010 :: 17:53 Komentuj (2)
Czwórka ze skrzydłem pieć: 4w5 - "Włóczęga"

Skrzydło 5, daje czwórce introwertyczne zachowanie, odsuwanie się od innych, złożoną osobowość. Ta czwórka może być intelektualistką ale posiada wyjątkową głębię uczuć. Jest otwarta na duchowe i estetycznie doznania. Znajduje wiele znaczeń dla prawie wszystkich zdarzeń. Może posiadać silną potrzebę i umiejętność aby realizować się artystycznie. Samotnik, wygląda tajemniczo i jest trudna do "rozszyfrowania". Do świata zewnętrznego podchodzi z rezerwą, ale wewnętrznie bardzo go przeżywa. Gdy się w końcu otwiera, to bardzo gwałtownie i całkowicie, bez żadnych oporów.
W stresie, 4w5 bardzo łatwo popada w alienację i depresję. Wiele czwórek z tym skrzydłem ma odczucie zupełnej inności, jakby pochodziły z innej planety. Narzeka na swój obecny los, wspomina i przeżywa wiele razy zdarzenia z przeszłości. Dość często ma posępne oblicze, odsuwa się od innych z uczuciem zawiedzenia lub poczuciem wstydu. Żyje we własnym świecie bólu i straty. Może mieć bardzo chorą duszę, wyobrażać sobie i interesować się własną śmiercią.

Słynne czwórki ze skrzydłem pięć: Vincent van Gogh, Kurt Cobain, Edgar Allan Poe, Johnny Depp, Bob Dylan, Ingmar Bergman.


Heh... :)



Link 25.01.2010 :: 09:54 Komentuj (0)
Chyba rozmijam się z powołaniem...
Z moim zamiłowaniem do szperactwa powinnam zostać detektywem :)



Link 25.01.2010 :: 14:16 Komentuj (4)
Wspominałam, że uwielbiam jeździć samochodem?
Gdy w głośnikach ostatnio odkryte Halou, a za oknem witomiński las, który zachwyca mnie o każdej porze roku. Nie umiem oddać żadnym zdjęciem tej gry świateł pomiędzy drzewami. Może i dobrze, że takie obrazy zostają tylko w mojej wyobraźni. I do tego ta muzyka...

Czasem moja cierpliwość zostaje wystawiona na próbę. Nie wytrzymałam. Znowu. Wyprzedziłam z prawej.
Tej zimy - zwłaszcza, gdy szukam szóstego biegu - zastanawiam się, czy nie zostanie ze mnie krwawa miazga. I w ogóle jakieś takie dziwne przeświadczenie, że umrę młodo...



Link 25.01.2010 :: 18:09 Komentuj (3)
Odnośnie przedostatniej notki - jakimś cudem dokopałam się do mojego starego bloga. Zwijam się ze wstydu, jak to czytam. A zarazem śmiać mi się chce, gdy patrzę na tamtą siebie.
Prawie pięć lat temu pisałam coś o Wierze, Emocjach i Rozumie. Teraz widzę, że coraz więcej wiem. A może wiem, że nic nie wiem? :) No właśnie - Rozum czasem zawodzi. Emocje to taka sinusoida - w moim wypadku o amplitudzie niekiedy nie do wytrzymania. Ale lubię tę sinusoidę. Dzięki niej czuję, że jeszcze żyję. I dzięki temu, że ciągle mi czegoś w życiu brakuje.
A Wiara... Wiara to taki constans, na którym zawsze mogę się oprzeć. I to jest właśnie wspaniałe :)

Koniec tych matematycznych wywodów. Czas do ksiąg...



Link 25.01.2010 :: 21:33 Komentuj (3)
"...żadna wielka miłość nie umiera do końca. Możemy do niej strzelać z pistoletu lub zamykać w najciemniejszych zakamarkach naszych serc, ale ona jest sprytniejsza - wie, jak przeżyć. Potrafi znaleźć sobie drogę do wolności i zaskoczyć nas, pojawiając się, kiedy jesteśmy już cholernie pewni, że umarła, albo, że przynajmniej leży bezpiecznie schowana pod stertami innych spraw..."

— Jonathan Carroll (ur. 1949)
Poza ciszą



Link 26.01.2010 :: 23:51 Komentuj (2)
Niesamowite, że wystarczą pierwsze dźwięki "tej" piosenki, aby poczuć lodowaty oddech strachu na karku...
I przed oczami te dni, gdy było mi na prawdę obojętne co się ze mną stanie...

Nigdy więcej.



Link 27.01.2010 :: 10:18 Komentuj (2)
Chyba tak jakoś odżywam.
Szykują się jakieś wypady, koncerty, wyjazdy... Mam nadzieję, że nie pozostaną tylko planami.
Dochodzi do tego, że to ja proponuję poegzaminacyjne piwo. Nie poznaję siebie :)
I tak jakoś chyba zaczynam się zżywać z tymi moimi dziećmi... Ale cicho - gotowi pomyśleć, że ich lubię.



Link 27.01.2010 :: 18:41 Komentuj (0)
Siedzę sobie i maluję paznokcie. Tak starannie, żeby zajęło jak najwięcej czasu. Czego człowiek nie zrobi, żeby się nie uczyć.
I myślę. Mnóstwo, mnóstwo pomysłów w mej głowie jak poskromić moją wyobraźnię.
I wściekam się. Bo życie jak zwykle weryfikuje te pomysły.

Cholera. Znowu będzie, że ograniczam się.



Link 28.01.2010 :: 04:49 Komentuj (0)
Spojrzałam na zegarek - jest 4:44. Od godziny chyba już nie śpię. To wszystko przez ten wiatr - wmawiam sobie.

Czasem budzę się w nocy i nie mogę już zasnąć. Palcami przeczesuję włosy, dłonią szukam tego miejsca na szyi, żeby poczuć się bezpiecznie.
I gdy budzę się przytulona do siebie, ciągle wiem, że coś jest ze mną nie tak.

„Król śpi na plecach, mądry człowiek na boku, a bogacz na brzuchu”. Pocieszające :)



Link 28.01.2010 :: 21:20 Komentuj (0)
Wstałam. I idę, idę, idę.
Nie zraża mnie śnieg po kostki i wiatr wiejący w oczy.
Nie wiem tylko gdzie i czy w końcu gdzieś przysiądę. Rozgrzeję grzanym winem z pomarańczą.
Gdzie ciepłe dłonie. I oczy kochane...



Link 29.01.2010 :: 15:26 Komentuj (0)
Za każdy razem, gdy wchodzę do sklepu na E lub antykwariatu, obiecuję sobie, że nic nie kupię. Znowu nie wyszło. Tym sposobem piętrzą mi się stosy książek "do przeczytania" i tych "do skończenia" kiedyś tam.

Jakbyśmy nie mieli na co narzekać, zafundowali nam angielski do 20tej. Mentalnie jestem podobno na IV roku, chyba zacznę szukać materiałów do pracy magisterskiej.



Link 30.01.2010 :: 02:28 Komentuj (1)
Nie wiem dlaczego czasem wystarczy kilka słów i mam ochotę zamknąć się w sobie na zawsze.



Link 30.01.2010 :: 08:52 Komentuj (0)
Nie wiem gdzie się podział mój instynkt samozachowawczy. Zapomniałam, że od ludzi, którzy chcą wziąć jak najwięcej dla siebie, wyssać z innych energię, a potem zostawić jak niepotrzebny przedmiot - należy uciekać jak najdalej.



Link 30.01.2010 :: 12:02 Komentuj (0)
Dzięki Ci Boże za te 20cm śniegu na podjeździe. Machałam chyba z godzinę, żeby móc dostać się do samochodu i gdziekolwiek wyjechać.
W końcu dzielna ze mnie kobieta.



Link 31.01.2010 :: 01:07 Komentuj (0)
Mam wrażenie, że od końca października kręcę się wokół własnego ogona. Myślałam, że w niektórych kwestiach ukorzenie się i słowo "przepraszam" coś rozwiąże. Boli.

Obiecałam sobie, że jak pozałatwiam priorytety, to zajmę się tym wszystkim. Teraz przeraża mnie ta cholerna decyzyjność...



Link 31.01.2010 :: 22:05 Komentuj (1)
Jak na włóczęgę przystało, dzień spędzony w trasie. Najpierw wypad nad morze, a później odwiozłyśmy kolegów A. na dworzec Gdyni z całym ich dobytkiem. Szczęki nam opadły, gdy zobaczyłyśmy ile tego jest. A raczej wpadliśmy wszyscy w histeryczny śmiech, kombinując jak wcisnąć to wszystko do auta. Pakowność mojego samochodu uważam za przetestowaną, ale cieszę się, że to ja byłam szoferem :)

Wracając do domu:
ja: "Mogłyśmy wziąć Cytrynę od mojego ojca."
A.: "Taa... gdybym wiedziała, że oni mają tyle bagażu."
ja: "Ale w końcu w życiu nie może być łatwo - musi być ciekawie."

Padam spać z uśmiechem na ustach.





dodaj zobacz



2010
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń




statystyka

©niedziela blog.pl
photo by da